Ciężkie życie trapera, czyli niedźwiedzie, Indianie i skalpowanie, parszywi kumple, zimno, brak ciepłej wody, harówa po łokcie we krwi, wypruwanie bebechów i głód. Wszystko to i wiele innych atrakcji zawiera film „Zjawa”.
Film jest wzorowany na pewnej historii a może legendzie, tu Wikipedia nie jest pewna, trapera Hugha Glassa.
Faktycznie film bardzo realistycznie ukazuje rzeczywistość tamtych czasów w zestawie z surową, bezwzględną i nieprzewidywalną przyrodą dzikiej Ameryki Północnej.
Główny bohater czyli Hugh Glass ( niesamowity Leonardo DiCaprio) podczas przeprawy przez dzikie tereny Ameryki zostaje zaatakowany przez samicę niedźwiedzia Grizzly. Okrutnie pokaleczony nieomalże z odsłoniętym kręgosłupem, połamany, wykrwawiony prawie na śmierć, zostaje porzucony przez towarzyszy w lesie… zimą.
Oczywiście jak przystało na amerykańską opowieść przedzierając się przez zimowy las, walcząc po drodze z gangreną, czołgając się, unika Indian a wszystko po to aby dopaść jednego z towarzyszy – Fitzgeralda, który zabił mu syna, jego samego pozostawiając na pewną śmierć i zemścić się.
Bohater w sposób cudowny regeneruje złamaną piszczel w ciągu około dwóch tygodni, pokonuje gangrenę i szybko uzupełnia braki w skórze. Do tego poluje a i jeszcze co rusz wpada do lodowatej rzeki lub wchodzi tam dobrowolnie. Supermen wpadłby w kompleksy. :)  Cóż… Leonardo tak jak Matt Damon w Marsjaninie, daje radę, w końcu to amerykański twardziel.
Na plus zaliczyłabym perfekcyjny naturalizm scen walk, ukazanie obyczajów środowiska w jakim  żyli ci twardzi ludzie w borsuczych czapkach, mordujący leśne zwierzątka, aby sprzedać ich skóry i w ten sposób zarobić na chlebek. :) Niesamowite zdjęcia, przepiękne krajobrazy, majstersztyk pracy kamerą i montażu.
Na minus – oczywistość historii i przewidywalność zakończenia oraz generalnie banał scenariusza. Akcja przeplatana wizjami głównego bohatera o zmarłej żonie i synu, żywcem wzięte z Gladiatora.
Film jednak polecam, bo ogląda się go gładko, surowa puszcza i niesamowite krajobrazy….dzika przyroda, rewelacyjna scena ataku Grizzly i  wspaniała gra Leonardo DiCaprio,  ( ile człowiek jest w stanie zrobić dla Oskara :) ). Jednak jak na taki wielki szum wokół filmu, dla mnie aż takiego szału nie ma.