Spectre -maszynka do robienie pieniędzy

Bond to nic innego jak maszynka do robienia pieniędzy  na dużą skale. Im większy rozgłos i nadymanie atmosfery przed premierą, tym większe zbiory, aczkolwiek nie jest to jednoznaczne z jakością filmu pod każdym względem. Zresztą tak rozdmuchane zapowiedzi wiążą się z dużymi oczekiwaniami.  Czego się spodziewamy idąc na Bonda? Wartkiej akcji, pościgów, Bonda jako bohatera, który wymyka się śmierci na wszelkie możliwe sposoby, oczywiście pięknych kobiet, zabawek na miarę naszych czasów.

Dobrze by było jednak, aby to wszystko co się dzieje miało przynajmniej jakieś minimalne szanse prawdopodobieństwa.

Szaleńcze tempo Bonda

W filmie już na początku widzimy  geniusz reżysera Sama Mendeza. Święto śmierci w Meksyku, kamera pokazuje z góry kolorowy tłum, a wśród całej kawalkady ludzi, nasza uwaga skupia się na jednej parze. Pięknej kobiecie z mężczyzną przebranym za kościotrupa. Kamera wyłapuje również jedną postać ubraną na biało. Para w maskach wchodzi do hotelu,  tylko po to by szybko udać się do pokoju. Gdy już są w zaciszu pokoju, okazuje się, że to James ukrywał się pod maską kościotrupa. Na chwilę opuszcza swoją wybrankę, wychodząc przez okno. Pokonuje ze zwinnością kota kilka gzymsów, by następnie ze swojego karabinu wykonać  zadanie, które szybko się szalenie skomplikuje. Praktycznie od zaraz, akcja nabiera szaleńczego tempa.

ac-cobra-396495_1920
Bond, w poszukiwaniu śladów pewnej potężnej organizacji, która niczym ośmiornica swoje macki wydaje się mieć wszędzie, znów będzie działał wbrew swoim przełożonym. Cały film Bond praktycznie płynie pod prąd.
Niestety geniusz w tym filmie  miesza się czasem z oczywistą przesadą.
Niektóre sceny są nieprzemyślane. Scena, gdzie Bond leci samolotem bez skrzydeł jest chyba skonstruowana dla idiotów. Wiemy, że Bond zawsze musi wygrywać i spuszczać wszystkim manto  ale niech to przynajmniej zrobią  w sensowny sposób.
Film rzeczywiście jest efektowny jeśli zwrócimy uwagę na to wszystko co napędza akcję, wspaniałe samochody, które grają na równi z aktorami, walące się budynki,  niesamowite sceny święta zmarłych w Meksyku. Doskonale wpisuje się w ducha naszych czasów. Możliwość przejęcia władzy  przez terrorystów wykorzystujących sieć i programy szpiegujące budzi nasz strach ponieważ każdy korzysta z elektronicznych gadżetów.

smart-watch-821565_1920

Kobiety Bonda

Idąc na Bonda liczyłam na pokazanie nieco więcej gry aktorskiej Moniki Belucci. Scena, gdzie Bond ratuje ją z opresji, a zaraz potem padają sobie w ramiona, była prostacka, bez gry  emocji.  Twórcy filmu nie potrafili wykorzystać potencjału aktorki. Kontynuacja tradycji wplatania młodziutkich i pięknych  kobiet Bonda  również nadal trwa w najnowszej części Bonda. Jakoś nie ważne, że Bond jest coraz starszy i  z mozołem strącano z niego mech zanim pozwolili mu stanąć przed obiektywem… Kobieta Bonda musi być oczywiście  młodziutka. Nikt nie zawraca sobie głowy tym, że Bond jest coraz starszy.
To co razi w Spectre to mocno naciągana końcowa scena, która trąci trochę tanim romansidłem. Ok Bond może się zmienić ale to już nie będzie Bond… Czyż nie?
Jeśli szukacie wyszukanej rozrywki to Na Bonda nie pójdziecie. Jeśli chcecie aby czas wam szybko zleciał, to polecam.