zdjęcie 2 - KopiaTak! To właśnie Piątek.  Na horyzoncie długo wyczekiwany weekend i Zakopane. Pozostaje mi tylko  jeszcze przeprowadzenie operacji : oddam  dzieci w dobre ręce.
Dobre ręce to w tym przypadku ,,kochana teściowa’’, która zabierając moje pociechy z podwórka odprowadza mnie bazyliszkowym wzrokiem.

Na twarzy widzę niewypowiedziane słowa ,, w … Ci się poprzewracało. Zamiast szwendać się z małolepszymi od Ciebie psiapsiółkami, nauczyłabyś się w końcu gotować, bo nawet wodę gotujesz na twardo’’.
Swoją drogą powiedzcie mi, kto potrafi ugotować wodę na twardo? To wieeeelka sztuka:)

pot-820012_1920
Każda chce być bohaterką własnej bajki ale mało która potrafi rozprawić się z własnymi smokami.
Ja się uporałam i siedzę w samochodzie. Wyrzuty sumienia? Mam , a jakże… Przecież przed chwilą zostawiłam dwie części  mnie i wiem, że wśród wspaniałych górskich widoków będę tęsknić.

Stary dylemat matek

Stary dylemat matek. Gdybym nie zdecydowała się na długo wyczekiwany wyjazd  to  byłabym właśnie w pierwszym etapie szału i samowypominków, że znowu siedzę w domu i nie dałam sobie prawa do wyjazdu.
Jedziemy! Wizja doskonałego wyjazdu zagłuszana jest dość dziwną pracą silnika. Jak to rasowe kobiety  udajemy, że nie zauważamy, że coś jest nie tak.  Nie! Nie zrezygnujemy z taaakiego wyjazdu przez jakiś samochód! Przecież będziemy myśleć jak coś się stanie. Przecież głowy mamy nie tylko od noszenia fryzur. Damy radę! Chyba..:)
Gdzieś w głowie kołacze, że przecież zawsze wychodzę z opresji czyli jest trochę szczęścia w zapasie.

zdjęcie 2 - Kopia

No to jedziemy!

Mamy ze sobą wszystko co potrzebne: dobry humor, wypchane po brzeg torby, bo nigdy nie wiadomo co się może przydać i czy pogoda się nie zmieni, oczywiście telefon i butelka wina. Wino oczywiście każda swoje, bo tu się zgodzić nie możemy.
To niesamowite, że potrzeba było dwóch lat aby w końcu się zebrać. A to naprawdę nie było takie trudne. Wystarczyło chcieć i zaplanować wyjazd w najmniej kolizyjnym czasie. Aby w domu nie był trzeciej wojny światowej godzinę zero wyznaczyłam wtedy, gdy również moja połówka miała w planach wyjazd w męskim towarzystwie. Dzięki temu nie musimy znosić męskiego focha.
Aczkolwiek oni tym się za bardzo nie przejmują i wyjeżdżają kiedy chcą. To taka mała feministyczna dygresja.

Prawie idealny samochód…

Jednak nawet męski foch jest niczym do psującego się na trasie samochodu. Ciskanie przekleństw, błaganie i różne znane czary nie pomagają. Jak on śmie szarpać? Przecież przed wyjazdem nie był popsuty. Wprawdzie nie pracował tak równo jak zazwyczaj ale nie było aż tak źle…
Silne kobiety jednak nigdy nie tracą zimnej krwi. Każda ma swój sposób na problem. Telefon do przyjaciela i rezerwacja zdalnie lawety  ,,w razie najgorszego’’ to pierwszy krok. I oczywiście prośba ,,tylko proszę nie pij nic procentowego, dopóki nie dojadę , bo kto wie”.

zdjęcie 5 (1)

 

Drugi to zaklinanie blaszanej bestii, prośby i groźby. I oczywiście dalej w drogę. Było nieciekawie, a przy stromych podjazdach, gdy nagle zabrakło gazu pod pedałem nawet traumatycznie. Nic to, jednak bo dojechałyśmy.
Jak często sobie obiecujecie, że już nigdy więcej nie popełnicie jakiegoś błędu? No właśnie. Niejednokrotnie napalałam się jak szczerbaty na suchary na coś, całkowicie omijając racjonalne argumenty udając, że są one nieistotne lub mało prawdopodobne. Tak samo było z samochodem. Czy jestem w stanie to zmienić? Wierzę, że tak! Mam jeszcze parę ładnych lat przed sobą.

Chociaż kto powiedział, że mam być idealna?

Taki mój urok. Inni może w końcu w to uwierzą jak będę długo to powtarzać. Tak to działa, bo czytałam…:)

Sobota skoro tylko najpóźniejszy kur zapiał ( tak koło jedenastej :) ) wyszłyśmy po śniadaniu w góry. Morskie Oko to był cel naszej sobotniej wędrówki. Widoki po drodze zniewalające, samo Morskie Oko zjawiskowe ale i tak nie było to największą wartością.

IMG_3870

IMG_3885

To zabrzmi banalnie ale ten czas gdy samoczynnie zamykały się nam buzie i szłyśmy nie wiem jak długo w ciszy był bezcenny. Rozmowy o wszystkim i o niczym wypełniały całą resztę. To wszystko razem było wspaniałe i bezcenne.

zdjęcie 4 (1) IMG_3899

W poszukiwaniu straconych kalorii…

Na koniec dnia to co uwielbiamy robić czyli dobrze zjeść.  Poszukiwanie dobrego miejsca na zasłużoną kolacje urasta więc do najwyższej rangi. Okazuje się, że Internet jest w tym miejscu niezawodny. Tak, tak Magda, przyznaję Ci tu rację. Często już życia bez niego sobie nie można wyobrazić.
Efekt znalezionego miejsca na kolacje: Zegnaj dieto! Kwaśnica na gęsinie, pierogi z jagnięciny ze swojską śmietaną, oscypki z żurawiną, gołąbki z sosem rydzowym. Jakoś trudno się było zdecydować. Akcent końcowy kolacji oczywiście grzaniec Hej!
Pierwszoplanowe wrażenia na drugi dzień-ależ oczywiście-zakwasy! Zakwasy od stóp do głowy, które odczuwam jeszcze dziś pisząc ten artykuł. Te dwadzieścia dwa kilometry dają o sobie znać. Kilogramy na wadze też ale od Poniedziałku zamieniłam się w królika i czekam na pikowanie wagi w dół.
Pikowanie jednak ma tempo mojego popsutego samochodu. Dziwne, że w drugą stronę to działa odwrotnie…

Czas  spędzony podczas naszego weekendu był czasem dzielenia się wrażeniami i nie tylko.

Nawet ostatnim oscypkiem dzieliłyśmy się równo.

zdjęcie 1 (1)

Było nieziemsko, dlatego dziewczyny i kobiety…nie zapominajmy o swoich potrzebach. Gdy robimy to co wypada, udajemy przed sobą i same sobie wyrywamy okruchy szczęścia z których składa się życie.