Za chwilę ze zdziwieniem podążysz za myślą, że to poważniejszy problem niż niedowartościowana koleżanka. Zajrzysz w studnię i okaże się ona szeroka i bezkresna. To problem, który dotyka nas codziennie i głęboko osadza się w naszych zachowaniach. Wpływa na to czy z satysfakcją patrzysz w lustro myjąc wieczorem zęby.


Zacznijmy od początku.

Czemu kłamiesz, że te beznadziejne gacie, które krok mają w kolanach są nawet fajne? Przecież to Ci się nie podoba! Czemu mówisz koleżance, że ten nowy cień, który kupiła chyba na odpuście jest twarzowy? Dlaczego nawet dziecko, które pytając:.,, Jak wyglądam ?’’, nie chce słuchać negatywnej odpowiedzi..?
Nie mówimy całkowicie szczerze, a jeśli już otworzymy dzióbek i zaszczebioczemy szczerą tyradę to piłują go nam z każdej strony.
Do wielu jeszcze nie dotarło, że jak koleżanka pyta o wygląd, to ostatnią rzeczą, którą chce usłyszeć jest :,, źle, za grubo, dziwnie…’’
Nie po to przecież pyta. Ma prawdopodobnie lustro.

mirror-image-1532853[1]

Skoro ubrała się w to, najprawdopodobniej sama to zaakceptowała. Pytając Ciebie o zdanie chce dolać trochę paliwa do zbiornika samoakceptacji.
Dlaczego, gdy pytamy nie jesteśmy przygotowani na prawdę? Paleta negatywnych reakcji na szczerą odpowiedź negatywną zaskakuje. Ludzie po usłyszeniu prawdziwego negatywnego komentarza mogą:

  • Obrazić się
  • Knuć jak tu się odegrać
  • Odczuwać niesamowity smutek i spadek poczucia własnej wartości
  • Obwiniać się
  • Atakować
    Oczywiście pozytywne reakcje też istnieją. Zastanów się jednak jak często gdy wylałeś swój szczery aczkolwiek zimny komentarz Twój rozmówca powiedział. Dziękuje Ci bardzo. Zależało mi na spojrzeniu z innej strony. Teraz znam Twoją opinię i jestem za nią wdzięczny.
    Przyjmujemy takie argumenty, które potwierdzają to, w co wierzymy lub chcemy wierzyć. To dotyczy każdej dziedziny życia. Nie znosimy zmieniać zdania, nawet jeśli wszystkie znaki na niebie i ziemi  wskazują, że najwyższa pora zmienić zdanie. Nie pamiętam ile razy mówiłam mamie, że palenie ją zabije, ile razy dawałam najróżniejsze badania. Za każdym razem miała inny argument.

Jeśli ktoś kupi kretyńskie gacie i jest w nich prawie zakochany i Ciebie o zgrozo zapyta o opinię, to nie łudź się, że trafią do niego argumenty że wygląda jak przebieraniec, że nie wygląda kobieco itd.

Nasza potrzeba autentyczności

Czytałam ostatnio ciekawy artykuł Natalii Waloch Matlakiewicz, gdzie zaciekawił mnie szczególnie fragment dotyczący wspomnień pielęgniarki pracującej na oddziale paliatywnym. Pytała ona umierających ludzi czego w życiu najbardziej żałują. Wśród odpowiedzi najczęściej padających był żal, że nie mówili tego co myślą.
Skąd się to bierze, że często odpowiadamy wymijająco, kłamiemy lub zmieniamy temat?
Otóż wraz z szczerą do bólu informacją bardzo często idą kłopoty. Spróbuj powiedzieć szefowi, że jego pomysł to tak naprawdę Twój, tylko on się nim chwali. Instynkt przetrwania podpowiada nam lawirowanie. Jeśli tylko możemy minimalizujemy ryzyko do minimum. Chcemy uniknąć strat zarówno finansowych jak i strat w relacjach. Nosimy jednak tęsknotę za szczerym wyrażaniem siebie, wówczas czujemy się autentyczni, wolni i silni. Stąd próba budowania rozwiązań po środku.
Ile razy na pytanie czy mogę iść w tej sukience słyszałam tekst,, Wiesz co, ta nie jest zła  ale ta co miałaś w zeszłym tygodniu niebieska dużo bardziej do Ciebie pasuje’’.  To rozwiązanie pośrednie. Nie mówimy wprost, że w tej nie wyglądasz najlepiej ale jednocześnie doradzamy i mówimy swoje zdanie w połowie.
Nawet w błahych codziennych kwestiach dajemy popisy. Dzwoni telefon, odbierasz i pytasz krótko czy wszystko w porządku. Już wiesz, że nic się nie stało, a Ty wcale nie masz ochoty rozmawiać. Powód…no cóż słuchasz muzyki i opychasz się właśnie czymś słodkim. Możesz też zwyczajnie siedzieć na kanapie i oddawać się chwili błogiego rozmyślania. Masz taką potrzebę!

Powiesz wprost czy skłamiesz?

wood-doll-486709_1280

Powiedz tylko teraz facetowi lub koleżance, że nie możesz teraz rozmawiać bo wolisz słuchać teraz muzyki i jeść czekoladę. Właśnie to jest Ci teraz  potrzebne.
Po pierwsze ani jedno ani drugie nie zrozumie.  Ktokolwiek to usłyszy zrobi mu się smutno, bo twoją szczerą odpowiedź najprawdopodobniej może zinterpretować na kilka możliwych sposobów, które nijak będą się miały do prawdy. Nie jest prawdą, że już nie chcesz  z Nimi rozmawiać, nie jest też prawdą, że  się znudziłeś ani, że ich nie kochasz….
Nie chce Ci się jednak za każdym razem tłumaczyć, dlatego dostosowujesz się do ogólnodostępnej gry w ,, Powiedz co chce usłyszeć’’.
No właśnie.  Nie dajemy sobie prawa do wyboru i szczerości i w związku z tym gdy jakiś niemal samobójca potraktuje nas szczerą wypowiedzią, zaraz jest ostrzeliwany. Zatem  to go skutecznie nauczy, jak korzystać z różnorodnych kłamstewek.
Tajemniczy czynnik ,  coś co przeszkadza nam być asertywnym Ciągle przewijają się najróżniejsze potrzeby; zarówno nasze jak i innych. Sęk w tym aby to umieć okiełznać.
Są ludzie, którzy wypracowali sobie dużo większy obszar nonkonformizmu niż cała reszta. Tacy ludzie zazwyczaj łamią schematy, zaskakują swoim zachowaniem i tekstami, którymi wprawiają w osłupienie. To nie jest proces, który trwa z dnia na dzień, aby  ktoś sobie wyrobił wśród innych taki  status błazna lub dziwaka. Często słyszymy, że ten powiedział to i to. Normalnie nikt by nie odważył się tego tak powiedzieć, ale jemu to jakoś pasowało.
Wśród artystów takich ludzi, którzy mówią szczerze jest nieco więcej. Jeśli jednak ktoś zupełnie zapomni o udawaniu i wypusza do opinii publicznej tylko to co naprawdę myśli bez  zasłony dymnej  skazany jest przez opinie publiczną na niebyt lub jest ciągle opluwany.

Czy zatem warto dawać sobie prawo do  swojego zdania i nie udawać? Czy to się  nam opłaca?

Moje zdanie… Należy szukać swojej własnej drogi w wyrażaniu siebie. Dobrze jest, gdy wokół nie siejemy zniszczeń poprzez nasz nonkonformizm i szczerość. Każdą wypowiedź trzeba ważyć, bo słów raz wypowiedzianych nie przywołamy z powrotem. One już żyją swoim życiem.